poniedziałek, 23 lutego 2009

Tsergo Ri

10.02.2009

Dzis zdobywamy Tsergo Ri. Nic nadzwyczajnego sie nie dzieje, poza tym ze laduje sie obiema nogami do strumienia, a Wojtka po drodze lapie choroba wysokosciowa (Zuze przed samym szczytem zreszta tez).

Po kilku godzinach wdrapujemy sie na te prawie 5000m i niespodziewanie znajdujemy tam czlowieka (oczywiscie przez cala droge nie widzielismy nikogo, nawet miejscowych – uroki jezdzenia w Himalaje zima).

Schodzimy w dol druga strona gory – bardziej stromym szlakiem. Klasycznie trzymam sie z tylu, w koncy mam tego dosc – laduje sobie w kolano konska dawke ketospreju I starcza na godzine schodzenia tym samym tempem co reszta. Spiewamy sobie rockowe przeboje z lat 80-tych – to zastanawiajace, ze moje pokolenie ciagle wraca do tych piosenek ;)

Po powrocie niesamowity widok – wielka chmura naplywajaca z dolu doliny i zachodzace slonce sprawiajace, ze gory kryja sie juz w cieniu, ale ich osniezone szczyty bardzo intensywnie bieleja jeszcze w ostatnich promieniach.

Wieczor w dinning room (czyli pokoju dla gosci) przy piecyku (ciekawostka: piecyki w dinning roomach maja kominy, natomiast w kuchni nigdy – przez dziury w dachu moglyby wejsc zle duchy). Przychodzi Siergiej i mamy kacik slowianski oraz germanski (“Szwedzi” i para Niemcow).

Potem przychodzi jeszcze Jendhu (gospodarz) z zona i dzieciakiem i opowiada rozne historie – o zyciu Tybetanczykow w dolinie, trudnosciach z uzyskaniem obywatelstwa, dziecku, ktore uczy sie dzieki zachodniemu sponsorowi, okolicznych szlakach, pumach snieznych (szczerze mowiac nie wiem jak brzmi polska nazwa), jakach, lamach, tradycyjnych kobiecych ubraniach itp itd…

Przez jakis czas bije sie z myslami i w koncu decyduje sie – w obliczu masakrycznego kaszlu oraz bliskiej wyprawy na Ganja La (dzis dowiedzielismy sie ze w nocy moze byc tam nawet 20, 25 stopni mrozu) decyduje sie opuscic moich towarzyszy i nie spac z nimi w namiocie, tylko przeniesc sie do domu. Z miejsca zostaje okrzykniety burzujem  (chociaz spac bede za darmo, w najmarniejszym pokoju, w ktorym pozwolono nam trzymac bagaze ;)

Brak komentarzy: